FengShui
Inspiracja i Harmonia

FengShui
 Inspiracja i Harmonia Twojego Życia

 

  

ODDYCHAJ RAZEM Z DOMEM


 Gdy dni są coraz krótsze, nie chce nam się wychodzić z domu, w którym jest ciepło, przyjaźnie i bezpiecznie. Jednak jesienią i zimą tu możemy być narażeni na dolegliwości: powietrze w mieszkaniach szybko staje się duszne, suche i przepełnione rozleniwiającą energią. Nasi praprzodkowie budowali domy dużo zdrowsze niż te, które powstają dzisiaj. Kształt, budulec, lokalizacja – wszystko służyło równowadze między przyrodą a stanem ducha i ciała mieszkańców Ziemi. Domy chroniły przed szkodliwym działaniem słońca i wiatru, miały doskonałą wentylację, do której przyczyniała się między innymi naturalna nieszczelność stolarki okiennej i drzwiowej. Było w nich ciepło zimą i chłodno latem.

Współczesne domy są przede wszystkim za duszne. Kaloryfery grzeją mocno i zazwyczaj nie mają regulacji i temperatury. Tony sztucznych materiałów budowlanych i chemicznych substancji oraz szczelna izolacja okien, drzwi i ścian nie służą przepływowi świeżego powietrza, a suche i duszne szybko powoduje zmęczenie i apatię, bóle głowy, podrażnienie skóry, oczu oraz błon śluzowych nosa. Możemy się za jego sprawą nabawić kataru, którego powstawaniu przesuszone śluzówki sprzyjają. Jak tego uniknąć?


PIERWSZA ZASADA: DOM MUSI ODDYCHAĆ.


 W celu poprawienia jakości powietrza w mieszkaniu najprościej byłoby wymienić kaloryfery, kupić nowoczesne jonizatory powietrza, wstawić najmodniejsze i najpraktyczniejsze obecnie rozszczelniane okna i dodać nawietrzniki, czyli tka zwane listwy wentylacyjne. Ale zamiast nadwerężać nasze portfele, możemy sięgnąć do mądrości przodków i poszukać rozwiązań płynących między innymi z feng shui.
Kiedyś na Bliskim Wschodzie stosowano urządzenia „zbierające” wiatr, powszechnie zwane malgaf albo badgir. Umieszczane były na dachach, gdzie chwytały chłodny wiatr i kierowały go otworem wentylacyjnym do dolnych części domu. Witraże okienne nie były wstawiane tylko dla ozdoby – pozwalały powietrzu swobodnie przenikać z pomieszczenia do pomieszczenia. Podobne działanie miały zasłony – takie jak egipska ozdobna mashrabiya z drewnianych kołeczków.

 

DRUGA ZASADA: JONIZUJ POWIETRZE UJEMNIE


 Trudno stosować te metody we współczesnych blokach, ale poprawę jakości powietrza możemy także uzyskać w inny sposób.
Jednym z najlepszych i najprostszych są lampy solne. Sól, z której są zbudowane, jonizuje powietrze ujemnie, czyli zdrowo. Ponieważ stanowi składnik wielu biopierwiastków, ma także inne działanie, na przykład wchłania kurz i dym papierosowy. Dobrze wpływa także na ludzi, którzy chorują na serce. Wprowadza harmonijny nastrój, działa antydepresyjnie.
Lampy solne są zazwyczaj wykonane z soli wydobytej w Bochni, Kłodawie lub Wieliczce. W wydrążonym w nich otworze umieszcza się żarówkę. Lampa może świecić na różne kolory – od jasnej żółci do pomarańczy, w zależności od  naszych potrzeb i upodobań.
Jeśli  posiadamy w domu naczynie – fajansowy lub gliniany „kominek”, warto zaopatrzyć się w olejki eteryczne. Są dobre na wszelkiego rodzaju choroby. Wystarczy, ze do rozgrzanego specjalną płaską świecą „kominka”, wlejemy dosłownie kilka kropel olejku tymiankowego lub miętowego, a całe pomieszczenie nie tylko wypełni się wspaniałym aromatem, lecz także nową energią ułatwiającą skupienie i relaks. Wdychając powietrze pachnące tymiankiem i miętą, inhalujemy organizm.
Osobom, które nie mają tych naczyń, poleca się kadzidełka. Mają działanie oczyszczające przestrzeń – usuwają z powietrza wirusy.
Świece są dobre na każdą porę roku, poprawiają ogólną atmosferę. Palenie ich jest więc wskazane w okresach, kiedy jesteśmy bardziej narażeni na stany depresyjne. Jesienią i zimą chodzi przecież nie tylko o unikanie kataru czy innych dolegliwości fizycznych, ale także o pozostanie w dobrej formie psychicznej. Świeca również jonizuje powietrze dodatnio.
Powietrze filtrują także rośliny. W ciągu dnia wchłaniają dwutlenek węgla, a wydalają tlen. Jednak należy pamiętać, że w nocy zachodzi proces odwrotny i dlatego nie należy trzymać roślin w sypialni.


TRZECIA ZASADA: NAWILŻAJ, NAWILŻAJ, NAWILŻAJ!


 Przefiltrowane i dobrze naenergetyzowane powietrze warto jeszcze nawilżyć. Kiedyś uzdatnianiu powietrza służyło budowanie przed głównym wejściem minibasenu, fontanny czy po prostu ustawianie naczyń wypełnionych czysta wodą. Nauczyciele feng shui zawsze podkreślają, że jeśli na naszej działce znajduje się staw albo chociaż strumyk, powinien on znajdować się przed budynkiem.
W domu nie będzie sucho, jeśli zastosujemy kamionkowe nawilżacze. Te specjalne naczynia napełniamy wodą i wieszamy na żeberkach kaloryfera. Innym świetnym sposobem jest postawienie w mieszkaniu minifontanny. Taką fontannę możemy kupić w galeriach feng shui już za 100 złotych. Umieszczamy ją w dowolnym miejscu i podłączamy do prądu. Woda spływa po muszlach lub kamykach kaskadami i działa nie tylko nawilżająco i orzeźwiająco – dźwięk podobny do wodospadu wycisza i sprzyja spokojnemu zasypianiu.